Nawigacja
Konna Grupa Rekonstrukcji Historycznych "KRESY" (K-GRH KRESY)
Strona Główna
O nas
Szwadron Korpusu Ochrony Pogranicza "Olkieniki"
4 Pułk Strzelców Konnych Księstwa Warszawskiego
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj

10 Pułk Ułanów Litewskich (10 PUL)
Historia
Sztandar
Barwy pułku
Odznaka pułkowa
Marsz pułkowy
Święto Pułkowe
Galeria
Źródła i materiały historyczne
Teki Andrzeja Siegieńczuka
Współczesne tradycje pułkowe
Anegdoty
Żurawiejki

Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 134
Najnowszy użytkownik: ewa
W karnawale doba bywa zakrótka
Napisane przez admin dnia marzec 11 2008 22:13:43
W karnawale doba bywa za krótka
a zwłaszcza na Balu Ułańskim
Bal Ułański powinien kojarzyć się wszystkim z licznymi imprezami towarzyskim organizowanymi przez korpus oficerów i podoficerów kawalerii przedwojennych garnizonów Wojska Polskiego. Każdy pułk miał swój wielki bal. Jednak zabawy organizowane przez pułki jazdy cieszyły się szczególną sławą. Obowiązywał tam bowiem specjalny kawaleryjski fason. Wówczas karnawał był okresem ciężkiej orki towarzyskiej. Dobrze wychowani i ułożeni, wysportowani, w każdym calu zadbani kawalerzyści i co miało nie małe znaczenie - przeważnie kawalerowie, byli najbardziej pożądanymi tancerzami i partnerami.
Przy tej okazji nie należy zapominać o scenerii i wyjątkowym klimacie tamtych spotkać towarzyskich. Powszechnie wiadomo było, że kawaleria lubiła „zadzierać nosa”. Bodaj do najgłośniejszych wyczynów doszło na imprezie zorganizowanej po zakończeniu manewrów brygady w Biedrusku. Prezentując sprawność swych ludzi dowódca 15 pułku ułanów wprowadził po schodach do obszernego pawilonu, w którym biesiadowano pluton trębaczy w szyku konnym. Na takie wyzwanie natychmiast zareagował dowódca 7 dywizjonu artylerii konnej. Poderwany alarmem działon wjechał do pomieszczenia tą samą drogą i po odprzodkowaniu wypalił ze „ślepaka”. Tego było już zbyt dużo, jak na wątłą budowlę, której słabą stronę stanowiły rozległe przeszklenia. Panowie oficerowie spłacali solidarnie przez lata koszty tej imprezy.
Dzisiejsze bale ułańskie, co prawda nie są już tak „huczne” w sensie dosłownym, jednak mają swój niepowtarzalny klimat. Nasz tegoroczny bal, zorganizowany przez komendantostwo Szwadronu, Iwonę i Zenona Zarzyckich 19 stycznia w Sali Balowej Szkoły Podstawowej Nr 28 na Skorupach w Białymstoku rozpoczął się oczywiście polonezem. Zaproszeni goście w przerwach między konsumpcją dań a tańcami mogli przyjrzeć się, jak przebiega oficjalne przyjęcie do naszego grona nowych lecz sprawdzonych kandydatów do wspólnej ciężkiej pracy w kawalerii. Zaszczytu tego dostąpili uł. Piotr Wyszyński i uł. Bartłomiej Kondratowicz. Ten ostatni nota bene jest wnukiem podoficera 10 pułku ułanów st. wachm. Aleksandra Kondratowicza. Obaj z pośród ostatnio przyjętych członków wykazali się nadzwyczaj dobrymi umiejętnościami jeździeckimi. Po złożeniu przez nich uroczystej przysięgi został odegrany marsz pułkowy. Innym przerywnikiem było śpiewanie żurawiejek - krótkich, kąśliwych przyśpiewek o innych oddziałach jazdy. Na żadnym z pułków nie pozostawiono suchej nitki. O północy wszyscy musieli wznieść toast „za zdrowie konia”. Jedyną specyfiką tego zwyczaju jest postawienie lewej nogi na stole w chwili, gdy trzyma się w prawej dłoni naczynie z trunkiem. Dla niektórych był to przypadkowy test trzeźwości. Przeplatając zabawę różnymi atrakcjami noc minęła niespostrzeżenie. Tak jak w latach ubiegłych również i tym razem ostatni goście opuścili salę nad ranem.
Bal ułański jest na pewno swego rodzaju ciekawostką w dzisiejszym folklorze karnawałowym a dla nas miłą odskocznią od codziennych obowiązków.

Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Narodowe Archiwum Cyfrowe